Dlaczego Debian a nie inna Dystrybucja?

Wszystko Off Topic
genobis
Beginner
Posty: 353
Rejestracja: 21 lipca 2008, 21:59
Lokalizacja: Trzebinia

Post autor: genobis » 16 lutego 2010, 19:08

gregor1975 pisze:Czas na zmiany, powrót do źródeł (no bo Ubuntu to pochodna Debiana), zniechęca mnie też coraz bardziej windowsowa forma Ubuntu.
Argumenty co najmniej zastanawiające... Na czym polega rzekoma "windowsowa" forma Ubuntu i co w tym złego?
gregor1975 pisze: + system dla mnie stosunkowo dobrze znany, wypróbowany (jest to podstawowa zaleta)
Pod tym względem nie uświadczysz zbyt dużych różnic między Ubuntu a Debianem, to podobne dystrybucje.
gregor1975 pisze: + stosunkowo prosta obsługa
Pod jakim względem prosta? Jeśli chodzi o środowiska graficzne, to są w zasadzie identyczne we wszystkich dystrybucjach Linuksa (i nie tylko).
gregor1975 pisze:+ system jest multilingualny, że tak powiem (w angielskim daję radę, ale czasem polski jest niezastąpiony)
Słowo którego szukasz to wielojęzyczny ]+ system nie robił zbyt często psikusów - w ciągu ponad dwóch lat użytkowania tylko raz się wyłożył (ale dla porównania WinXP pracował bezawaryjnie trzy lata :) ) [/quote]
Brzmi nieprawdziwie w kontekście wymienionych przez Ciebie wad - mało wiarygodnych sterowników, problemów z aktualizacją, itd. Co zresztą jest dość prawdziwe, sporo osób na to narzeka.
gregor1975 pisze: - w kolejnych wersjach przybywa wodotrysków
Co w tym złego? Jak czegoś nie potrzebujesz, można to wyłączyć.
gregor1975 pisze:- ver. 9.10 strasznie muli na moim leciwym już sprzęcie
Jak wyżej, system wymaga co najwyżej odchudzenia.
gregor1975 pisze:- popularność implikująca coraz niższą jakość wsparcia społeczności (vide: forum Ubuntu i ich odsyłacze do googli i inne tego typu zagrywki)
No tak, bo ile razy można odpowiadać na te same, podstawowe, pytania? Nie spodziewaj się czegokolwiek innego w jakichkolwiek społecznościach skupionych wokół jakichkolwiek dystrybucji.
gregor1975 pisze:- półroczne odstępy w publikacji nowych distro coraz bardziej mnie przekonują, że wypuszczane są wersje niedopracowane
Też od pewnego czasu mam takie wrażenie. Atrakcyjną cechą Debiana testowego/niestabilnego jest ciągłość dystrybucji.
gregor1975 pisze:- za krótkie wsparcie techniczne poszczególnych wersji (nie dotyczy LTS)
Jak wyżej, w przypadku dystrybucji ciągłych wsparcie ma charakter stały. Co do stable - nie pamiętam, natomiast jest to pewien dłuższy okres czasu jeszcze po wydaniu następnej wersji stabilnej.
gregor1975 pisze:- wadliwe sterowniki w repozytoriach (zdarzają się przypadki, że producenci sprzętu wręcz zakazują używania sterowników z repo i zalecają pobieranie ze swoich stron)
W przypadku Debiana w repozytoriach jest znacznie mniej sterowników, natomiast z tymi, które są, nie miałem nigdy problemów.
gregor1975 pisze: - dosyć skomplikowane dla mnie narzędzie partycjonowania dysków
Nie jestem pewien, o którym narzędziu mówisz... to przy instalacji Ubuntu rzeczywiście jest średnio przejrzyste, ale już na przykład program gparted jest dosyć fajny. A ogólnie to partycjonowanie wymaga jednak pewnego minimum wiedzy na ten temat... a wtedy i fdisk nie powinien być taki straszny ]- i na koniec być może błahostka, ale dla mnie istotna – nigdy, ale to nigdy, na żadnej z używanych przeze mnie wersji Ubuntu nie udało mi się zmusić do długotrwałej, niezawodnej pracy mojej drukarki HP 1018 mimo, że przeorałem wiele forów i stron internetowych wzdłuż i wszerz. Z tak błahego, wydawałoby się, powodu spotkało mnie kila nieprzyjemnych rzeczy [/quote]
Nie miałem nigdy kłopotu z urządzeniami HP, ale bez zgłębienia tematu, nic sensownego na ten temat nie powiem.
gregor1975 pisze:- no i te ich durnowate nazwy kolejnych wersji
Rzeczywiście straszne ]o system pod pieczą organizacji
o system jest pochodną innego systemu
o narzędzie instalacyjne Synaptic jest dobre, ale jednocześnie dla mnie mało czytelne[/quote]
Z pierwszych dwóch punktów dla przeciętnego użytkownika nic nie wynika. Jeśli chodzi o menedżery pakietów to w Ubuntu i Debianie są takie same.
Potrzebuję systemu stabilnego, niezawodnego, z dość dobrym fachowym wsparciem technicznym.
Jeśli chcesz fachowego wsparcia technicznego, to w przypadku większości dystrybucji zawsze można je wykupić. Nie licz na bezpłatne i zarazem profesjonalne wsparcie.
gregor1975 pisze:Systemu, w którym po przygotowaniu do moich zastosowań (net, komunikatory, office]
¯aden system operacyjny tego nie gwarantuje. Owszem, wiele błędnych decyzji można odkręcić, ale niekoniecznie "stosunkowo łatwo".
gregor1975 pisze:Systemu, który "nadąża" ze sterownikami.
A co to znaczy?
gregor1975 pisze:Systemu, który poleci na leciwym sprzęcie Celeron 2,4GHz, RAM 512MB oraz HDD 80GB.
Zarówno Debian, jak i Ubuntu dadzą sobie radę na takim sprzęcie, choć oczywiście wymagana jest rozwaga przy wyborze środowiska graficznego (np. KDE 4 niekoniecznie jest dobrym pomysłem).

Wygląda na to, że wydaje Ci się, że Debian i Ubuntu różnią się bardziej, niż się różnią. Prawda jest taka, że Ubuntu jest dopieszczone pod kątem biurkowego użytkownika, który niekoniecznie musi/chce znać swój system, natomiast Debian wymaga od użytkownika samodzielnego wykonania pewnych czynności. Pewne podstawowe czynności administracyjne pod Ubuntu powinny być więc łatwiejsze. Jeśli oczekujesz lepszego wsparcia dla sprzętu, raczej źle trafiłeś - pod tym względem Ubuntu jest bardziej dopracowane (oczywiście chodzi o to, co masz "na wstępie" - osiągnięcie tych samych efektów pod Debianem jest jak najbardziej możliwe). Pod względem szybkości działania w zasadzie nie ma zauważalnych różnic.

Czy można polecić Debiana Tobie? Biorąc pod uwagę fakt, że większość wymienionych przez Ciebie minusów dotyczy kolejnych wydań Ubuntu - tak, być może. Możliwość posiadania wiecznie aktualnej wersji testowej (jeśli brzmi to groźnie, to przypominam, że Ubuntu jest zmodyfikowanym snapshotem niestabilnej ;-) ) jest bardzo atrakcyjna i jak najbardziej może stanowić powód do przesiadki. Natomiast w pozostałych sprawach nie spodziewałbym się cudów.

gregor1975
Posty: 7
Rejestracja: 16 lutego 2010, 15:53

Post autor: gregor1975 » 16 lutego 2010, 23:31

Dziękuję, genobis, za wyczerpującą odpowiedź.

Odpowiem na zadane przez Ciebie pytania, bo zakładam, że nie są retoryczne.
genobis pisze: Argumenty co najmniej zastanawiające... Na czym polega rzekoma "windowsowa" forma Ubuntu i co w tym złego?
Bo są to argumenty subiektywne. Windowsowa forma Ubuntu polega według mnie na coraz bardziej zbliżonym układzie środowiska graficznego do Windowsa. Przykład: centrum oprogramowania Ubuntu jako żywo graficznie przypomina mi panel sterowania z Windowsa. Merytorycznie nie ma w tym oczywiście nic złego, ale ja nie lubię, jak coś udaje coś a taka chyba była nieświadoma idea twórców Ubuntu - zrobić system przyjazny dla sekretarki, która wcześniej pracowała na Windowsie i żeby za bardzo nie bolała przesiadka.
A co do czasu na zmiany - ile wypróbowałeś dystrybucji Linuxa, zanim znalazłeś najbardziej odpowiednią dla Ciebie?
genobis pisze: Pod jakim względem prosta? Jeśli chodzi o środowiska graficzne, to są w zasadzie identyczne we wszystkich dystrybucjach Linuksa (i nie tylko).
¦rodowiska te same (u mnie Gnome), ale jednak wygląda to trochę inaczej w poszczególnych dystrybucjach. Miałem Mandrake, openSuse no i teraz Ubuntu i jakoś nie było to identyczne.
genobis pisze: Słowo którego szukasz to wielojęzyczny. Jak wyżej, wszystkie dystrybucje Linuksa są spolszczone.
Nie szukam żadnego słowa, po prostu zagalopowałem się i nie zadbałem zbytnio o kulturę języka polskiego. Cieszę się, że na tym forum dba się o to, bo to obecnie rzadkość w internecie.
genobis pisze:Brzmi nieprawdziwie w kontekście wymienionych przez Ciebie wad - mało wiarygodnych sterowników, problemów z aktualizacją, itd. Co zresztą jest dość prawdziwe, sporo osób na to narzeka.
Przez robienie psikusów przez system rozumiem poważną awarię systemu wymagającą poważnej naprawy, wszystko mniej istotne uważam za normalne aczkolwiek niepożądane. Poważna awaria Ubuntu 8.10 spowodowała u mnie konieczność zorganizowania drugiego komputera celem poszukiwania rozwiązania w internecie, alternatywnego łącza radiowego oraz czterech dni pracy. Takie rozwiązanie nie istniało (w moim mniemaniu) i skończyło się na aktualizacji do wersji 9.04.
Wszystko zatem, co na ten temat napisałem brzmi wiarygodnie.
genobis pisze: Co w tym złego? Jak czegoś nie potrzebujesz, można to wyłączyć.
Zgadza się, tylko że mnie na przykład drażni ikona scyzoryka w menu programy>akcesoria. Być może można to zmienić, ale jest to bzdurka nie warta zachodu jednak drażniąca.
genobis pisze:Jak wyżej, system wymaga co najwyżej odchudzenia.
Aktualizacja do Ubuntu 9.04 nie wniosła większych trudności, aktualizacja do 9.10 takie trudności wniosła. Coś tam zatem dołożono, czy nie dołożono nic tylko zwiększono "wagę" tego co było przedtem?
genobis pisze: No tak, bo ile razy można odpowiadać na te same, podstawowe, pytania? Nie spodziewaj się czegokolwiek innego w jakichkolwiek społecznościach skupionych wokół jakichkolwiek dystrybucji.
Widzę to trochę inaczej: zadasz pytanie konkretne i precyzyjne - nie otrzymasz odpowiedzi lub uzyskanie takiej odpowiedzi będzie trudne i/lub czasochłonne (no bo mało jest ludzi, którzy odpowiedzieć potrafią). Zadasz pytanie stosunkowo łatwe - zanim otrzymasz odpowiedź (i o ile), usłyszysz swoje. A przecież zaawansowanie użytkowników w obsłudze systemu jest różne. I do tego jeszcze wyczytałem gdzieś na jakiejś grupie dyskusyjnej Ubuntu, że czasem należy wybaczyć zbytnią nerwowość zaawansowanym użytkownikom/adminom/modom, bo oni są jacyś inni (w domyśle: lepsi). Megalomania pełną gębą.

W społeczności Debiana też panują takie maniery, czy też więcej tutaj rzeczowości?
Uprzedzam, że nie mówię w swoim imieniu, bo przed zapytaniem o rozwiązanie problemu staram się włożyć jak najwięcej pracy własnej. Mimo to problem dla mnie nie do przeskoczenia może dla innych okazać się banalnym, ale po co od razu krzyczeć?
genobis pisze:W przypadku Debiana w repozytoriach jest znacznie mniej sterowników, natomiast z tymi, które są, nie miałem nigdy problemów.
I o to mi właśnie chodzi - to co jest, ma być dobre czyli działać, a jak czegoś nie ma, to znaczy, że należy to sobie poszukać i dlatego tego nie ma w repozytoriach. W Ubuntu tak nie ma moim zdaniem.
genobis pisze: Nie jestem pewien, o którym narzędziu mówisz... to przy instalacji Ubuntu rzeczywiście jest średnio przejrzyste (...). A ogólnie to partycjonowanie wymaga jednak pewnego minimum wiedzy na ten temat... a wtedy i fdisk nie powinien być taki straszny
O tym narzędziu właśnie mówię. Co do wiedzy, to pełna zgoda - jak człowiek się do czegoś zabiera, to musi być przygotowany.
genobis pisze:Nie miałem nigdy kłopotu z urządzeniami HP, ale bez zgłębienia tematu, nic sensownego na ten temat nie powiem.
Problem z drukarką HP polega u mnie na tym, że działa ona, ale jakoś tak szczęśliwie się złożyło, że przestaje działać w najmniej pożądanych momentach. W ten sposób przeszła mi koło nosa ciekawa praca (bo nie mogłem wydrukować wymaganej dokumentacji a czas był istotny), w pewną podróż pojechałem niewyspany (spałem dwie godziny przed kilkuset kilometrową podróżą, bo w nocy siedziałem nad drukarką, aby ją zmusić do wydrukowania planu podróży) a pewne prywatne spotkanie, na które miałem przynieść pewne dokumenty przyniosło same problemy. A ja oczekuję od systemu tego, aby peryferia działały w każdym momencie, nie mam zamiaru sprawdzać tego kilka razy na dzień.
genobis pisze: Rzeczywiście straszne. Kolejne wersje Debiana też mają "durnowate" nazwy
Cóż, dla mnie sensowniej brzmi Lenny (bo wiadoma jest geneza nazwy), niż np. Karmic Koala. Poza tym dyskusyjne jest same tłumaczenie nazw poszczególnych dystrybucji Ubuntu. Oczywiście argument jak najbardziej subiektywny.
genobis pisze: Z pierwszych dwóch punktów dla przeciętnego użytkownika nic nie wynika. Jeśli chodzi o menedżery pakietów to w Ubuntu i Debianie są takie same.
Z tych argumentów nic nie ma wynikać, bo są one neutralne. Czy menedżery pakietów są w tych dwóch dystrybucjach na tyle takie same, że można z repozytoriów zainstalować np. dwa funkcjonalnie takie same sterowniki (lub pakiety), ale czasowo zróżnicowane? Czyli "stary" i "nowy". Bo odnoszę wrażenie, że w Ubuntu tak jest.
genobis pisze: Jeśli chcesz fachowego wsparcia technicznego, to w przypadku większości dystrybucji zawsze można je wykupić. Nie licz na bezpłatne i zarazem profesjonalne wsparcie.
Nie liczę na to. Liczę na konkretne i rzeczowe niekomercyjne wsparcie społeczności, gdzie pytający i odpowiadający szanują się nawzajem - ten pierwszy nie obraża tego drugiego lenistwem, a w drugą stronę nie ma megalomanii i braku kultury.
genobis pisze: A co to znaczy?
Co to znaczy, że system nadąża za sterownikami? To znaczy, że jak np. wczoraj kupiłem sobie stosunkowo nową radiową kartę sieciową, to oczekiwałbym, że sterownik do tego urządzenia na Linuxa już jest.
genobis pisze: Wygląda na to, że wydaje Ci się, że Debian i Ubuntu różnią się bardziej, niż się różnią.
Prawda, tak mi się wydaje (wydawało).

Jeszcze raz dziękuję za Twoje odpowiedzi, dużo wyjaśniły. Ostatnie pytanie brzmi - gdym miał się przesiadać, to wersja stabilna, czy testowa?

Chętnie poczytam oczywiście wypowiedzi innych forumowiczów.

yantar
Member
Posty: 1225
Rejestracja: 07 czerwca 2007, 21:15
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: yantar » 17 lutego 2010, 01:09

W społeczności Debiana też panują takie maniery, czy też więcej tutaj rzeczowości?
Na rzeczowe pytania przeważnie są rzeczowe odpowiedzi (choć nie zawsze od razu). Praktyka odsyłania do "szukajki" forumowej czy Google, przeważnie zachodzi gdy ktoś chciałby mieć "darmowa pomoc techniczną na każde zawołanie", gdy coś było opisane już ileśtam razy albo mu się samemu nie chce szukać. Zwyczajnie użytkowników Debiana (szczególnie tych bardziej zaawansowanych) nie ma tak dużo by robić w kółko za "asystenta systemu", a i tak wielokrotnie "daje się szansę" na uzupełnienie posta z pytaniem, np. o bardziej szczegółowe informacje (wersja systemu, wyniki poleceń etc) ale czasem trzeba powiedzieć dość. Nie ma tu nic do rzeczy "megalomania" ale ochrona szczupłych zasobów ludzkich ;)
Są dwa duże polskie fora i na tyle ile się da pomagamy. Stare tematy nie są usuwane, choć nie zawsze dają podpowiedź do aktualnych problemów. Ludzie muszą sami sobie trochę szukać bo inaczej jak to się kolokwialnie mówi "nie urobimy". Zawoalowany szantaż "pomóżcie albo rezygnuję z Debiana" w domyślnej opcji "olewamy parabolicznie ciepłym płynem".
gregor1975 pisze:Co to znaczy, że system nadąża za sterownikami? To znaczy, że jak np. wczoraj kupiłem sobie stosunkowo nową radiową kartę sieciową, to oczekiwałbym, że sterownik do tego urządzenia na Linuxa już jest.
Nie ma szans, takie rzeczy głównie są domeną kernela, a ten nigdy nie jest w Debianie najnowszy tak jak to w praktyce ma Ubuntu. Choć i tak jest spora poprawa, nastąpił spory skok w wersjach kerneli stosowanych w Debianie.
Takie rzeczy często trzeba załatwić we własnym zakresie przez np. kompilację kernela ze źródeł kernel.org. Paczki ze sterownikami to jeszcze osobna kwestia.
Debian opiera swoją stabilność właśnie na nie ładowaniu nowinek. Coś za coś.
Jeśli potrzebujesz czegoś w miarę świeżego to obecna gałąź testing powinna się nadać (szacunkowo za 5-7 m-cy zostanie wydana z niej wersja stabilna).

Awatar użytkownika
parrotlarch
Beginner
Posty: 393
Rejestracja: 12 kwietnia 2007, 07:31
Lokalizacja: Olsztyn

Post autor: parrotlarch » 17 lutego 2010, 08:27

Są dwa duże polskie fora i na tyle ile się da pomagamy. Stare tematy nie są usuwane, choć nie zawsze dają podpowiedź do aktualnych problemów. Ludzie muszą sami sobie trochę szukać bo inaczej jak to się kolokwialnie mówi "nie urobimy".
Kiedyś było tu o wiele przyjemniej. Po dojściu kilku kerowników moderatorów zrobiło się to trochę faszystowsko, jak na forum ubuntu. Na Dugu nadal jest dobry klimat. Zalecam brać przykład.

genobis
Beginner
Posty: 353
Rejestracja: 21 lipca 2008, 21:59
Lokalizacja: Trzebinia

Post autor: genobis » 17 lutego 2010, 11:03

gregor1975 pisze:Odpowiem na zadane przez Ciebie pytania, bo zakładam, że nie są retoryczne.
Ano, nie były :)
gregor1975 pisze:Windowsowa forma Ubuntu polega według mnie na coraz bardziej zbliżonym układzie środowiska graficznego do Windowsa. Przykład: centrum oprogramowania Ubuntu jako żywo graficznie przypomina mi panel sterowania z Windowsa. Merytorycznie nie ma w tym oczywiście nic złego, ale ja nie lubię, jak coś udaje coś a taka chyba była nieświadoma idea twórców Ubuntu - zrobić system przyjazny dla sekretarki, która wcześniej pracowała na Windowsie i żeby za bardzo nie bolała przesiadka.
Myślę, że to akurat świadome działanie, o celu właśnie takim, jak napisałeś... ale z drugiej strony popatrz: raz, że Windows nie ma odpowiednika centrum oprogramowania, więc porównanie nie jest do końca trafione, a dwa, że sam narzekasz na niewygodę Synaptica, a jednocześnie bardziej przystępną alternatywę uważasz za zbyt windowsową i też Ci się ona nie podoba. Chyba dość trudno Cię zadowolić :-)
gregor1975 pisze:A co do czasu na zmiany - ile wypróbowałeś dystrybucji Linuxa, zanim znalazłeś najbardziej odpowiednią dla Ciebie?
Kilka, choć była to dość skomplikowana sprawa z kilkoma różnymi komputerami po drodze ]¦rodowiska te same (u mnie Gnome), ale jednak wygląda to trochę inaczej w poszczególnych dystrybucjach. Miałem Mandrake, openSuse no i teraz Ubuntu i jakoś nie było to identyczne. [/quote]
Pewnie, kwestia kosmetyki specyficznej dla dystrybucji i pewnych domyślnych ustawień... jednak chodzi mi o to, że jeżeli zainstalowane jest to samo oprogramowanie, to przez zmiany konfiguracji można osiągnąć dokładnie te same rezultaty.
Przez robienie psikusów przez system rozumiem poważną awarię systemu wymagającą poważnej naprawy, wszystko mniej istotne uważam za normalne aczkolwiek niepożądane. Poważna awaria Ubuntu 8.10 spowodowała u mnie konieczność zorganizowania drugiego komputera celem poszukiwania rozwiązania w internecie, alternatywnego łącza radiowego oraz czterech dni pracy. Takie rozwiązanie nie istniało (w moim mniemaniu) i skończyło się na aktualizacji do wersji 9.04.
Wszystko zatem, co na ten temat napisałem brzmi wiarygodnie.
W takim razie nie zrozumieliśmy się. Debian jeszcze mi się sam nie zepsuł... natomiast parę razy mu w tym pomogłem i miałem za swoje :P ale zawsze udało się go przywrócić do pionu. Na razie działa dwa lata i pewnie pociągnie do następnej grubszej modernizacji sprzętu.
gregor1975 pisze:W społeczności Debiana też panują takie maniery, czy też więcej tutaj rzeczowości?
Uprzedzam, że nie mówię w swoim imieniu, bo przed zapytaniem o rozwiązanie problemu staram się włożyć jak najwięcej pracy własnej. Mimo to problem dla mnie nie do przeskoczenia może dla innych okazać się banalnym, ale po co od razu krzyczeć?
Trudno mi się wypowiadać... wydaje się, że towarzystwo tutaj i na DUGu jest względnie dojrzałe, ale to subiektywna opinia. Po prostu przejrzyj forum, sam się przekonasz. Osobiście mogę powiedzieć tyle, że nie widziałem, by zrugano kogokolwiek, kto wykazał pewne minimum pracowitości przy pisaniu pytania i szukaniu rozwiązania na własną rękę, nawet jeśli dotyczy sprawy podstawowej.

Nie zgłębiwszy tematu, nie jestem w stanie powiedzieć nic konkretnego o drukarce, ale owszem, odpowiem na niewypowiedziane pytanie: tak, jest szansa, że w Debianie będzie lepiej :-)
gregor1975 pisze:Czy menedżery pakietów są w tych dwóch dystrybucjach na tyle takie same, że można z repozytoriów zainstalować np. dwa funkcjonalnie takie same sterowniki (lub pakiety), ale czasowo zróżnicowane? Czyli "stary" i "nowy". Bo odnoszę wrażenie, że w Ubuntu tak jest.
To nie jest kwestia menedżerów pakietów, a zawartości (i ewentualnie konfiguracji) repozytoriów. I tak, istnieje możliwość skonfigurowania pod Debianem repozytoriów w ten sposób, by dostępne były różne wersje pakietów, choć z pewnych powodów nie jest to rozwiązanie do końca zalecane.
gregor1975 pisze:Co to znaczy, że system nadąża za sterownikami? To znaczy, że jak np. wczoraj kupiłem sobie stosunkowo nową radiową kartę sieciową, to oczekiwałbym, że sterownik do tego urządzenia na Linuxa już jest.
Tak jak napisał yantar, może być problem. Ale bez przesady :) Najgorzej jest z tym na wersji stabilnej, natomiast testowa jest całkiem świeża i przeważnie jest dobrze.
gregor1975 pisze:Jeszcze raz dziękuję za Twoje odpowiedzi, dużo wyjaśniły. Ostatnie pytanie brzmi - gdym miał się przesiadać, to wersja stabilna, czy testowa?
Polecam się :) A odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi: na desktop tylko testowa. Stabilna jest co prawda jak skała, ale jest kierowana głównie na serwery, a ceną za tę legendarną solidność jest to, że już w momencie wydania jest trochę przestarzała. Testowa sprawdza się naprawdę bardzo dobrze, znakomita większość użytkowników tego forum używa właśnie jej lub niestabilnej (ale tej nie polecam na początek).

EDIT:
Przypomniał mi się pewien temat, możliwe, że Cię on zainteresuje:
http://debian.linux.pl/viewtopic.php?t=16105

tomaszek
Posty: 1
Rejestracja: 29 lutego 2008, 23:34

Post autor: tomaszek » 10 marca 2010, 21:35

Nie zainstaluje jak na razie Ubuntu dlatego, że:
  • Kino + pulseuadio = nie działa,
  • drukarka +udostępnianie = koszmar,
  • tona aktualizacji,
  • instalator zajmuje za dużo miejsca,
  • zżera mi za dużo pamięci RAM,
  • jak miałem Ubuntu to wystawiłem na ,,launchpadzie'' 5 błędów (rozwiązanie zawsze fix release) = będzie, będzie :)
Według mnie, ostatnie dobre Ubuntu to było z serii 6, reszta same problemy. Jak sobie przypomnę Ubuntu podczas zważonej aktualizacji.

Kod: Zaznacz cały

dpkg-reconfigure -phigh -all
to mi słabo.

pioruns
Beginner
Posty: 117
Rejestracja: 12 stycznia 2008, 17:36

Post autor: pioruns » 11 marca 2010, 08:13

A mi tam Ubuntu działa, od wersji 6 używam aż do teraz. I jakoś nie mam takich problemów. Pulseaudio używam do systemu i muzyki, jak włączam grę, to działa ona w ALSA i nie ma problemów z rżnięciem. Instalator zajmuje za dużo miejsca? Jakby go zmniejszyli, to narzekałbyś, że instalator jest za prosty i nie ma tego i tamtego ;)
Tona aktualizacji? W Ubuntu są aktualizowane pakiety dystrybucji, nie tylko security fixy. A więc ściągasz poniekąd nowe wersje twoich programów.

Awatar użytkownika
broda
Posty: 7
Rejestracja: 21 listopada 2007, 20:53
Lokalizacja: Kielce

Post autor: broda » 15 maja 2010, 13:20

A ja zaczynałem... 10 lat temu chyba. Z przerwami.

Pierwsze do czego podszedłem to było PLD = Polish Linux Distribution (pamięta z Was ktoś?). Instalowane w nocy na stareńkim komputerz, który miał chyba 4 czy 8 GB dysk twardy, procesor coś koło 250 MHz. No, katorga była.

Ale z racji że na "pierwsze starcie" wybrałem taką - niełatwą wtedy - dystrybucję to i tak zostało.

Potem był Debian Woody, Sarge, Etch, Lenny. A potem skok do obecnego Siduksa.

W międzyczasie liznąłem gdzieś RedHata, chwilę Mandrake ale nigdzie mnie tak nie ciągnęło do konsoli jak tutaj.

I dlatego Debian.

agavoides
Beginner
Posty: 152
Rejestracja: 23 listopada 2008, 16:14
Lokalizacja: Otwock

Post autor: agavoides » 16 czerwca 2010, 15:39

Witajcie.
Dawno już hymnów pochwalnych na Debiana nie układałem. Teraz sam Debian mi znowu pretekst do pisania pochwał dał.
Działo się tak, kilkanaście dni temu podczas zamykania systemu w przebiegających monitor z góry do dołu komunikatach zobaczyłem na czerwono "failed" niestety wszystko na monitorze tak szybko się dzieje że nie bardzo mogłem przeczytać co to się zamknąć nie chce.
Po kilku próbach przeczytania doszło jeszcze jedno słowo "service" zdaje się. System jednak działał nadal jak mi się zdawało dobrze nie martwiłem się aż tak bardzo. Wydało mi się że o wiele groźniejsze by było "failed" podczas otwierania systemu . Dawno już przygotowałem klona systemu za pomocą Clone Zilla, skopiowałem więc tylko dokumenty na dysk usb i miałem zamiar czekać co się stanie.
Debian to przecież też system i nie umiejętnie konserwowany musi się kiedyś zbuntować, a ja choć jestem na forum co dzień prawie i czytam co się dzieje, to raczej już tak szybko się nie uczę i za wiele nie zapamiętuję system jest więc narażony na uszkodzenia o wiele bardziej niżby był w dobrych rękach.
Teraz hymn pochwalny, wczoraj system chyba zniecierpliwiony długim czekaniem na moją reakcje (przecież pisał wyraźnie na czerwono "failed" sam się za to wziął. W miejscu gdzie zwykle jest słoneczko zapraszające do aktualizacji wyskoczyła ramka jak dwa pudełka zapałek na czerwono oczywiście i pingwinkiem w środku, że jądro coś tam ze zrozumiałych dla mnie to tylko "debian. org było, a w ramce pytanie i czy się zgadzam (szkoda, że wszystko po angielsku i nie zrozumiałem za wiele) wciskam więc ,,yes'' i ramka szybko na żółto i znikła.
Zastanawiałem się potem co to za komunikat i ta ramka doszedłem do wniosku, że nie ma to jednak ze mną nic wspólnego, a może tylko serwer gdzie się mój system uaktualnia ma problem.

Dzisiaj jednak zamykam system i oczom nie wierzę, podczas zamykania nie ma już na czerwono "failed". Zamykam drugi i trzeci raz, nie ma złośliwego komunikatu, system nadal dobrze działa, a ja ma znowu spokój.
Więc, jeżeli to Debian sam tę akcje przeprowadził i system się naprawił sam, to ta akcja tylko jest wystarczająca żeby siebie jeszcze raz pochwalić, że Debian to wybór dobry, a potem chwalić Debiana.
Próbowałem coś o tym poczytać ale nic nie znalazłem. Jest może kto, co wie, co się stało i w dwóch słowach trochę wyjaśnić to proszę.
Mój system to Debian Lenny wersja stabilna.
Pozdrawiam Jurek

Awatar użytkownika
Van
Beginner
Posty: 194
Rejestracja: 04 lipca 2009, 11:54

Post autor: Van » 30 kwietnia 2011, 20:01

Dlaczego Debian?
  • największa dostępna ilość oprogramowania:
Repozytoria oficjalne, nieoficjalne oraz dodatkowo niezależne paczki .deb na stronach producentów software'u!
  • kamienna stabilność (dlatego używam stabilnej wersji);
  • ogromna elastyczność bez udziwnień w stylu Ubuntu:
"Łysy" Debian z samym fluxboksem i kilkoma podstawowymi programami może spokojnie iść na komputer sprzed 8-10 lat, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby go "odpicować" najnowszym KDE lub Compizem dla lśniącej świeżością maszyny budzącej podziw całego otoczenia. Konfiguracja może polegać na konsoli, ale możliwe jest także bezproblemowe doinstalowanie nakładek graficznych.

Generalnie mam takie wrażenie, że (poza nielicznymi wyjątkami) są tylko 3 główne dystrybucje: Debian, Fedora i Slackware, a reszta na nich bazuje bądź też się od nich wywodzi.

ODPOWIEDZ